Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ufo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ufo. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 maja 2009

STAR TREK

No więc wreszcie :)
Jutro, 9:20 multikino warszawa Ursynów.

Nadzieje? Ogromne.
Nadzieje na to przede wszystkim, że będzie więcej. Że się zwykli ludzie przekonają i dzięki temu zaciekawią ich poprzednie filmy i seriale.

Nie jestem typowym trekkerem. StarTrek ma więcej idiotyzmów niż wiele innych produkcji SF, ale ma to coś. To coś co powoduje, że gdy go oglądam to odlatuję, tam gdzieś gdzie jeszcze nikt nie był.....

Trek to przede wszystkim Romantyczna wyprawa w nieznane. Piękna wizja zjednoczonej ludzkości (aczkolwiek po wielkiej wojnie).

Jutro mam nadzieję, że zobaczę Treka na miarę XXI wieku. Mam jednak nadzieję, że atmosfera pozostanie ta która była wcześniej.

Chciałbym aby nowy film był połączeniem The Motion Picture (jeden z najlepszych filmów SF w ogóle), Undiscovered Country, First Contact, Nemesis (najgorsze z wymienionych).

Współczesne kino, często atakuje spłyceniem akcji i przygody, brakiem rozmachu. Ciekawej historii. To między innymi zabiło Kroniki Riddica, film o wielkim potencjale, ale tragicnei wyreżyserowany. Mam nadzieję, że nie spotka to Treka.

Jutro się przekonamy :):)

środa, 1 kwietnia 2009

UFO

OK. Interesuję się trochę tym tematem.
W tak zwanej młodej młodości czytałem wszelkie na ten temat książki, były to i kompletne bzdury i ciekawe z naukowym polotem opracowania.

Osobiście miałem dwukrotnie kontakt z dla mnie i dla pewnego otoczenia niezidentyfikowanym obiektem. Podkreślam, niezidentyfikowanym a nie statkiem kosmitów.

1 raz.
Rok chyba 95 albo 96. W każdym razie coś obok tego. Obóz, ognisko, góry, namiot indiański. Klimat git.
No i tak siedzimy sobie, oglądamy niebo (kocham wprost patrzeć w gwiazdy) i nagle kolega się mnie pyta co to, chyba sputnik. Patrzę i faktycznie, zresztą za chwile im pokazuje kolejnego i kolejnego. O dziwo pierwszy raz widzieli więc oczy szerokie.

No i widzę kolejnego i im pokazuję, a tu...
Ten łobuz zamiast lecieć jak przystało na sztucznego satelitę "po prostej" zaczyna sobie swawolić po niebie. To w lewo, to w prawo, leci szybko, skręty nagłe, jakby go prawo zachowania pędu nie dotyczyło, czasem tu zniknie tam się pojawi, aż zniknął w ogóle.

Towarzystwo zachwycone, mówią, że nie wiedzieli, że one tam mogą, i patrzą na mnie, a ja z otwarta paszczą mówię, że nie mogą.

Co to było? Nie wiem, może piorun kulisty, może statek obcych (ale musieli by mieć pilota wariata), albo jeszcze co innego.

2 raz.
Wakacje, Kołobrzeg. 2006 rok.
Mój brat wujeczny (lat 6) i ja stoimy przed wejściem na plażę. ja w morze patrzę, on się rozgląda, spojrzał w niebo i oczy wielkie i normalnie mu szczęka opadła. I mówi, Kordian, widziałeś? Ja się rozglądam i pytam.
- Co się stało? Samolot?
- Nie, słoneczko przeleciało
- ale słońce jest tam - pokazuję mu
- ale to było drugie
Ja już mocno zdziwiony, mina jego była śmiertelnie poważna. Ewidentnie widział coś co go zdziwiło. Żartuję sobie:
- może to UFO ?
- eee, nie przeciez w Polsce UFO nie lata

No i tyle. Ciekawym do dzis co widział.